środa, 6 maja 2026

Prace nagrodzone w Konkursie Poetyckim "Na Początku Było Słowo" - I miejsce

I miejsce - ALEKSANDRA SŁYSZ Z KL. VII Szkoły Podstawowej w Maćkówce

Niewypowiedziane

 

Słowa zatrzymały się w gardle,

jakby wahały się przed własną prawdą.

Czułam, jak rosną we mnie jak niechciane ognie,

których nie sposób było ugasić jednym oddechem.

 

Więc pozwoliłam im milczeć –

niech dojrzewają w ciszy,

bo ona ma w sobie więcej odwagi

niż najgłośniejszy krzyk.

 

Nie wszystko trzeba wypowiedzieć,

żeby zabolało.

Nie wszystko trzeba nazwać,

żeby zostało zapamiętane.

 

I może właśnie w tym milczeniu

zrozumiałam siebie najpełniej –

że czasem największa siła

rodzi się tam, gdzie nikt nie patrzy,

a prawdziwe znaczenia

rosną tam, gdzie nikt ich nie wypowiada.

 


Gdy pęka niebo

 

Są dni, w których niebo pęka cicho,

jakby chciało sprawdzić,

czy jeszcze wierzę w światło.

Stoi nade mną jak zwierciadło,

pęknięte dokładnie w miejscu,

w którym kiedyś rozpadłam się ja.

 

Patrzę prosto w tę rozdartą linię,

choć mogłabym odwrócić wzrok

i udawać, że wszystko jest takie jak dawniej.

Ale pierwszy raz się nie cofam -

nie przed światem,

nie przed sobą.

 

Wiem już, że światło rzadko przychodzi spokojnie.

Częściej zaczyna się od rysy,

od ledwo widocznej szczeliny,

która z początku boli bardziej

niż sama ciemność.

 

I właśnie w tej ranie

odnajduję odwagę -

że mogę podnieść głowę,

nawet gdy wszystko nade mną

jest jeszcze niepełne.

 

Bo pęknięte niebo

też potrafi świecić.

 


Znów oddycham

 

Wróciłam do siebie powoli –

krok po kroku,

jakby każdy z nich miał swoje własne imię

i własną historię,

której nikt poza mną nie musi znać.

 

Nie szukałam już starych dróg.

One dawno straciły swój kolor,

a światło uciekło z nich szybciej,

niż ja zdążyłam się obejrzeć.

 

Zrozumiałam, że powroty

nie zawsze prowadzą do domu.

Czasem są pułapką,

czasem tylko powtórzeniem bólu,

którego nie chcę już nosić.

 

Więc odpuściłam.

Nie ludziom, nie wspomnieniom –

sobie.

 

I dopiero wtedy

wdech stał się naprawdę mój,

lekki jak pierwsze poranne powietrze,

które nie pyta,

czy jestem gotowa na nowy dzień.

Oddycham.

Nie jak ktoś, kto wrócił.

Jak ktoś, kto wreszcie

zaczął żyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz