środa, 13 maja 2026

Wprowadzenie do epoki renesansu

Renesans, nazywany także odrodzeniem, to epoka w historii kultury europejskiej, która narodziła się we Włoszech w XIV wieku, a w Polsce rozwinęła się głównie w XVI wieku. Sama nazwa „renesans” pochodzi z języka francuskiego ("renaissance") i oznacza „odrodzenie”. Chodziło przede wszystkim o odrodzenie zainteresowania kulturą starożytnej Grecji i Rzymu, ich sztuką, filozofią oraz ideałami piękna i harmonii.

Ludzie renesansu zaczęli inaczej patrzeć na świat i człowieka. W średniowieczu najważniejszy był Bóg i życie po śmierci, natomiast w renesansie w centrum zainteresowania znalazł się człowiek, jego potrzeby, możliwości i rozwój. Taki sposób myślenia nazywa się humanizmem. Humaniści uważali, że człowiek powinien zdobywać wiedzę, rozwijać swoje talenty i cieszyć się życiem. Popularne stało się hasło: „Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce”.

Epoka renesansu była czasem wielkich odkryć geograficznych i naukowych. Ludzie zaczęli poznawać świat, podróżować i badać przyrodę. W tym okresie Krzysztof Kolumb odkrył Amerykę, a Mikołaj Kopernik stworzył teorię heliocentryczną, według której Ziemia krąży wokół Słońca. Wynalezienie druku przez Jana Gutenberga sprawiło natomiast, że książki stały się bardziej dostępne, a wiedza mogła szybciej się rozprzestrzeniać.

W sztuce i architekturze renesansu dążono do harmonii, proporcji i piękna inspirowanego antykiem. Powstawały jasne, symetryczne budowle z kolumnami i kopułami. Wielkimi artystami epoki byli między innymi Leonardo da Vinci, Michał Anioł oraz Rafael Santi. Ich dzieła do dziś są uznawane za arcydzieła światowej kultury.

W Polsce renesans rozwijał się szczególnie za panowania dynastii Jagiellonów. Był to okres rozwoju nauki, literatury i sztuki. Najważniejszym polskim poetą renesansu był Jan Kochanowski, który tworzył utwory o życiu człowieka, ojczyźnie i naturze. Ważną postacią był również Mikołaj Rej, nazywany ojcem literatury polskiej, ponieważ pisał po polsku w czasach, gdy wielu twórców używało łaciny.

Renesans był epoką optymizmu, wiary w rozum i możliwości człowieka. Ludzie chcieli poznawać świat, rozwijać naukę i tworzyć piękno. Dzięki temu odrodzenie stało się jednym z najważniejszych okresów w historii kultury europejskiej.

środa, 6 maja 2026

Prace nagrodzone w Konkursie Poetyckim "Na Początku Było Słowo" - I miejsce

I miejsce - ALEKSANDRA SŁYSZ Z KL. VII Szkoły Podstawowej w Maćkówce

Niewypowiedziane

 

Słowa zatrzymały się w gardle,

jakby wahały się przed własną prawdą.

Czułam, jak rosną we mnie jak niechciane ognie,

których nie sposób było ugasić jednym oddechem.

 

Więc pozwoliłam im milczeć –

niech dojrzewają w ciszy,

bo ona ma w sobie więcej odwagi

niż najgłośniejszy krzyk.

 

Nie wszystko trzeba wypowiedzieć,

żeby zabolało.

Nie wszystko trzeba nazwać,

żeby zostało zapamiętane.

 

I może właśnie w tym milczeniu

zrozumiałam siebie najpełniej –

że czasem największa siła

rodzi się tam, gdzie nikt nie patrzy,

a prawdziwe znaczenia

rosną tam, gdzie nikt ich nie wypowiada.

 


Gdy pęka niebo

 

Są dni, w których niebo pęka cicho,

jakby chciało sprawdzić,

czy jeszcze wierzę w światło.

Stoi nade mną jak zwierciadło,

pęknięte dokładnie w miejscu,

w którym kiedyś rozpadłam się ja.

 

Patrzę prosto w tę rozdartą linię,

choć mogłabym odwrócić wzrok

i udawać, że wszystko jest takie jak dawniej.

Ale pierwszy raz się nie cofam -

nie przed światem,

nie przed sobą.

 

Wiem już, że światło rzadko przychodzi spokojnie.

Częściej zaczyna się od rysy,

od ledwo widocznej szczeliny,

która z początku boli bardziej

niż sama ciemność.

 

I właśnie w tej ranie

odnajduję odwagę -

że mogę podnieść głowę,

nawet gdy wszystko nade mną

jest jeszcze niepełne.

 

Bo pęknięte niebo

też potrafi świecić.

 


Znów oddycham

 

Wróciłam do siebie powoli –

krok po kroku,

jakby każdy z nich miał swoje własne imię

i własną historię,

której nikt poza mną nie musi znać.

 

Nie szukałam już starych dróg.

One dawno straciły swój kolor,

a światło uciekło z nich szybciej,

niż ja zdążyłam się obejrzeć.

 

Zrozumiałam, że powroty

nie zawsze prowadzą do domu.

Czasem są pułapką,

czasem tylko powtórzeniem bólu,

którego nie chcę już nosić.

 

Więc odpuściłam.

Nie ludziom, nie wspomnieniom –

sobie.

 

I dopiero wtedy

wdech stał się naprawdę mój,

lekki jak pierwsze poranne powietrze,

które nie pyta,

czy jestem gotowa na nowy dzień.

Oddycham.

Nie jak ktoś, kto wrócił.

Jak ktoś, kto wreszcie

zaczął żyć.

poniedziałek, 4 maja 2026

Prace nagrodzone w Konkursie Poetyckim "Na Początku Było Słowo" - II miejsce

II miejsce - WIKTORIA NYKIEL Z KL. VIII Szkoły Podstawowej w Gniewczynie Łańcuckiej

Inferno serca

Miłość — mówiłeś —
jest jak modlitwa,
co rodzi się w ciszy
i krwawi światłem.

A ja ci powiem:
miłość jest piekłem,
przez które idę boso.

Nie mam przewodnika.
Jest tylko twoje imię
wypalone spod powiek
wymarłych już uczuć.

Gdy patrzę —
gwiazdy spadają mi do gardła
i dławią
jak niewypowiedziane słowa.

Bo miłość nie jest cicha.
Ona krzyczy,
rozsadza żebra,
każe wierzyć w wieczność —
choć wieczność
to tylko sekunda
między słowem
„kocham”
a „odejdź”.



Gdyby moja miłość widziała
moje dłonie,
które drżą jak liście nad przepaścią,
z rozpaczy szukając twojej skóry
jak zbawienia.

A ty?
Pewnie zamknąłbyś mnie w kręgu,
kazał milczeć,
nie kochać
za mocno
i za bardzo.

Ale ja nie chcę zbawienia.

Jeśli miłość jest grzechem —
niech będzie.

Jeśli jest potępieniem —
niech będę potępiona.

Bo człowiek z miłości zrodzony,
z miłości powstał
i z miłości prawdziwej
musi umrzeć.


Migracja

A co jeśli upragniona żądza spokoju nagle mnie zgubi
jak ptak który odciął się od szyku migracji
i przy upragnionej wolności dostrzegł tylko
jak ciężej lata mu się w samotności


Z samotnością bywa różnie
czasem jest cicha
jakby świat w końcu przestał krzyczeć

A czasem
wbija się pod żebra
jak zimne powietrze
którego nie da się wypuścić

I wtedy
wolność przestaje być wyborem
a zaczyna być ciężarem
rozciągniętym między skrzydłami

Bo nikt nie uczy
jak wracać
kiedy samemu wyznaczyło się kierunek

I nikt nie mówi
że można się zgubić
nawet lecąc dokładnie tam
gdzie się chciało

Więc lecę dalej
trochę z potrzeby
trochę z rozpędu

I tylko czasem
patrzę w dół
szukając czegoś znajomego

Jakby gdzieś tam
między liniami dróg
czekał na mnie
mój własny szyk 
Spokojnej migracji

 


Splątane Duszyczki

Na początku byłyśmy dwiema małymi duszyczkami,
które nie znały jeszcze świata.
Pewnego dnia splątałyśmy się ze sobą,
połączone węzłem braterskiej przyjaźni,
choć przecież nie byliśmy rodziną.

Stawialiśmy pierwsze kroki w dorosłość.
Niepewne i chwiejne ,
lecz trzymaliśmy się mocno,
bo każde potknięcie było lżejsze,
gdy podawałaś  mi rękę.

Wiedziałam, że mogę być sobą —
bez wstydu, bez udawania,
bez lęku przed własnym strachem.
Bo ktoś wierzył, że stanę się osobą,
którą naprawdę pragnęłam być.

Uczyliśmy się chodzić —
po świecie, który dopiero nas witał.
Każdy krok i każda decyzja uczyły nas odwagi,
A  upadki  stawały  się naszą lekcją
i dowodem, że możemy iść dalej.

Lecz czas biegnie  nieubłaganie.
Codziennie o krok dalej od siebie,
aż pewnego dnia staniemy się sobie obcy.
Czasem mijając się w tłumie,
nasze oczy wciąż  będą  siebie szukać,
lecz słowa  zginą  w ścisku.
Może padnie gdzieś „przepraszam”…

Bo ktoś był tutaj kiedyś.
Ktoś był częścią mnie.
I nagle zniknął.
I już go nie ma.