piątek, 31 maja 2019

69. Joseph Bédier – „Dzieje Tristana i Izoldy”

Joseph Bédier – „Dzieje Tristana i Izoldy”




Rozdział 1

Dzieciństwo Tristana

W królestwie Kornwalii panował za dawnych czasów król Marek. Gdy niepokoili go nieprzyjaciele, pośpieszył mu z pomocą król ziemi lońskiej, Riwalen. Marek dał mu w nagrodę za żonę swą siostrę, piękną Blancheflor. Jego dawny nieprzyjaciel, diuk Morgan, zaczął pustoszyć ziemię lońską. Riwalen zabrał brzemienną Blancheflor i odjechał na wojnę, powierzywszy żonę pieczy marszałka Rohałta Dzierżącego Słowo. Na wojnie zginął z ręki Morgana. Blancheflor, urodziwszy syna, nazwała go Tristanem i umarła z żalu po mężu. W obawie przed Morganem, Rohałt ukrył dziecko między swoimi. Gdy chłopiec miał 10 lat, dzielny giermek Gorwenal nauczył go rzemiosła wojennego, gry na harfie i sztuki myśliwskiej. Pewnego dnia kupcy norwescy zwabili na statek Tristana i uprowadzili go jako piękną zdobycz. Na morzu rozpętała się burza, więc ze strachu wysadzili Tristana na nieznany brzeg. Tam ujrzał młodzieniec myśliwych, którzy zabili pięknego jelenia. Pokazał im, jak podzielić zwierzę na części, a oni z podziwem patrzyli i zapytali go o pochodzenie. Tristan przedstawił się im jako syn kupca. Myśliwi objaśnili mu, że znajduje się w Kornwalii, gdzie włada król Marek. Zaprowadzili go do zamku, zwanego Tyntagielem. Król Marek, usłyszawszy śpiew i grę na harfie Tristana, poprosił go, aby przy nim pozostał. Tristan zgodził się z radością i przez trzy lata służył mu jako lutnista i myśliwy. Pewnego razu losy przywiodły do Tyntagielu Rohałta Dzierżącego Słowo. Tam odnalazł Tristana i wyjaśniła się historia jego pochodzenia. Tristan powrócił do ziemi lońskiej, zabił diuka Morgana i odzyskał ziemię. Oddał ją Rohałtowi i wrócił do Kornwalii służyć Markowi.

Rozdział 2

Morhołt z Irlandii

Po powrocie do Kornwalii Tristan zastał króla i dwór okrytych żałobą, gdyż król Irlandii, który ściągał z Kornwalii haracz w miedzi, srebrze złocie, zażądał trzystu młodych chłopców i trzystu młodych dziewcząt w wieku 15 lat. Wyprawił do Tyntagielu olbrzymiego rycerza Morhołta. Rzucił on wyzwanie rycerzom króla Marka, aby któryś z nich stanął z nim do pojedynku, jeśli chce dowieść, że król Irlandii ściąga daninę wbrew prawu. Baronowie jednak lękali się potężnego Morhołta. Wówczas wyzwał go na pojedynek Tristan. Na Wyspie Świętego Samsona stoczyli pojedynek, w którym Morhołt zginął, a Tristan odniósł wiele ran. Towarzysze Morhołta ze wstydem przybyli do Irlandii, gdzie zawsze przyjmowały go z czułością jego siostra – królowa i siostrzenica – Izolda Jasnowłosa. Od tego dnia, gdy ujrzały Morhołta martwego, znienawidziły imię jego zabójcy.
Tristan w Tyntagielu chorował, z jego ran wypływała zatruta krew, gdyż Morhołt zatopił w jego ciele jadowite ostrze. Tristan kazał się przenieść do szałasu na wybrzeżu i tam oczekiwał śmierci. Pragnął wypłynąć w morze. Król Marek spełnił jego życzenie. Zaniósł Tristana do łodzi bez żagla i wioseł i włożył do niej lutnię. Po siedmiu dniach dopłynął do jakiegoś brzegu. Dźwięki jego lutni usłyszeli rybacy i znaleźli Tristana. Oddali go swojej pani, aby go leczyła. Panią tą była Izolda Jasnowłosa. Uleczyła Tristana, który wkrótce poznał, że los rzucił go na ziemię pełną niebezpieczeństw. Opowiedział więc nieprawdziwą historię, według której był lutnistą płynącym na kupieckim statku, na który napadli piraci. Lecz gdy zaczął odzyskiwać zdrowie, a wraz z nim dawny wdzięk, w obawie przed rozpoznaniem uciekł i powrócił do króla Marka.

Rozdział 3

Szukanie pięknej o złotych włosach

Na dworze króla Marka było czterech zdradzieckich baronów, którzy nienawidzili Tristana: Andret, Gwenelon, GondoinDenoalen. Spośród nich diuk Andret, tak jak i Tristan, był siostrzeńcem króla. Podburzali oni szlachtę, twierdząc, że Tristan jest czarnoksiężnikiem, który sączy truciznę w serce króla. W obawie, aby Tristan nie objął tronu po Marku, zaczęli naciskać na króla, by się ożenił. Po 40 dniach król Marek ujrzał dwie jaskółki budujące gniazdko, z których dziobków wymknął się długi, złoty włos kobiecy. Król obwieścił baronom, że pojmie za żonę tylko tę, do której należy ów złocisty włos.
Tristan, czując się posądzonym przez baronów o podstęp, zobowiązał się znaleźć Piękną o Złotym Warkoczu. Zabrał ze sobą Gorwenala i stu najśmielszych rycerzy wysokiego rodu. Rozkazał płynąć prosto do portu Weisefort. Gdy tam przybyli, usłyszeli przeraźliwy głos. Okazało się, że u bram miasta usadowił się smok, który codziennie pożerał młode niewiasty. Już dwudziestu rycerzy zginęło w paszczy potwora, próbując go pokonać. Tristan uzbroił się i zbliżył do smoka. Gdy potwór wyzionął na niego podwójny strumień zatrutych płomieni, Tristan zatopił miecz w jego paszczy, zabił go, uciął mu język i schował do spodni, następnie stracił przytomność i upadł na trawę.
W tym czasie pojawił się tam kasztelan króla Irlandii, Aguynguerran Rudy, który zabiegał o Izoldę Jasnowłosą. Uciął łeb potwora i zaniósł królowi, żądając przyrzeczonej nagrody. Król nie wierzył w jego męstwo, gdyż Aguynguerran był tchórzem, lecz musiał dotrzymać słowa. Izolda Jasnowłosa zaczęła rozpaczać nad swą dolą. Podejrzewając szalbierstwo, wraz z wiernym sługą Perynisem i służącą Brangien udali się ku smoczej jamie. Tam ujrzeli martwego konia ubranego w cudzoziemski rząd. Odnaleźli też ledwo żywego Tristana, a przy nim język smoka. Królowa poprosiła go, aby w pojedynku dowiódł oszustwa marszałka dworu. Wraz z Izoldą Jasnowłosą nakarmiły go, namaściły i wyleczyły. Czyszcząc jego zbroję, Izolda Jasnowłosa znalazła wyszczerbiony na głowie Morhołta miecz i rozpoznała w Tristanie zabójcę wuja. Chciała go zabić, lecz Tristan powiedział, że nie zabił Morhołta zdradą, ale w uczciwym pojedynku. Opowiedział jej także o tym, jak jaskółki przyniosły do Tyntagielu jej włos i o jej poszukiwaniu. Izolda odrzuciła miecz i ucałowała gościa w usta.
Wobec króla i całego dworu Izolda i Tristan dowiedli prawdy. Tristan oświadczył ponadto, że król Marek zaślubi Izoldę oraz ślubuje pokój i miłość między Kornwalią a Irlandią.

Rozdział 4

Napój miłosny

Gdy nadszedł czas oddania Izoldy, jej matka uwarzyła czarnoksięski napój z ziół, kwiatów i korzeni. Dała go Brangien, kazała ukryć, a w noc wesela podać Izoldzie i Markowi, aby kochali się na zawsze, aż po śmierć.
Podczas długiego rejsu, w upalny dzień, Izolda znalazła bukłak i myśląc, że to wino, wypiła napój, a później podała go Tristanowi. Gdy weszła Brangien, było już za późno. Poznała, co się stało i widziała, jak zakochani w sobie bez pamięci Tristan i Izolda cierpią katusze. Gdy w końcu zdobyli się na wyznanie miłości i pierwszy pocałunek, Brangien wpadła w rozpacz, gdyż to ona nie dopilnowała bukłaka z napojem.
Tristan i Izolda pogrążyli się w miłości.

Rozdział 5

Brangien wydana niewolnikom

Król Marek przyjął Izoldę na brzegu, a w osiemnaście dni później pojął ją za żonę. Aby ukryć, że Izolda nie jest już dziewicą, jej miejsce zajęła w nocy Brangien. Izolda zaczęła wieść życie bogatej królowej, kochanej przez lud, obawiała się jednak, że Brangien, która zna jej tajemnicę, może ją wydać. Gdy pewnego razu Tristan i król znaleźli się na łowach, Izolda przywołała dwóch niewolników, zapłaciła im i kazała zabić Brangien daleko w lesie, a jako dowód przynieść jej język.
Słudzy poczuli litość nad Brangien, przywiązali ją do drzewa i zamiast niej zabili psa, którego język zanieśli Izoldzie. Królowa, żałując swojego postępku, zaczęła płakać i przeklinać jak obłąkana. Słudzy zaprowadzili ją do Brangien, obie upadły na kolana i błagały się nawzajem o przebaczenie.

Rozdział 6

Wielka sosna

Dzięki czujności Brangien nikt nie zaskoczył królowej w ramionach kochanka, lecz prawdę o ich miłości odgadli czterej zdrajcy z dworu, którzy nienawidzili Tristana. Donieśli o tym królowi Markowi. Nie chciał wierzyć, lecz postanowił ich śledzić. Przejrzała to Brangien i ostrzegła Izoldę. Wysiłki króla były nadaremne. Nie mogąc wyzbyć się podejrzeń, król kazał Tristanowi opuścić zamek i nie wracać, aby uspokoić oskarżycieli.
Tristan zatrzymał się wraz z Gorwenalem w gospodzie i zachorował na febrę. W zamku Izolda usychała z tęsknoty, coraz bardziej nieszczęśliwa. Widząc to, wierna Brangien z narażeniem życia wymknęła się do Tristana i nauczyła go podstępu. Odtąd każdego wieczoru Tristan przybywał pod wielką sosnę rosnącą w pobliżu zamku i wrzucał do wytryskującego u jej stóp źródła kawałki kory i małe gałązki. Izolda śledziła ich przybycie z okna komnaty i ostrożnie wymykała się pod wielką sosnę, a Brangien sprawowała czaty.
Zdrajcy jednak odgadli, że Tristan znowu spotyka się z królową. Udali się po poradę do garbatego magika, karła Frocyna, który obiecał im, że jeszcze tej nocy pochwycą winowajców. Kazał królowi udać, że wraz z łowczymi wyjeżdża na siedem dni i siedem nocy na polowanie do boru. Tak też zrobili, a w nocy król wraz z karłem wrócił do Tyntagielu i ukrył się na sośnie. Tristan ujrzał w wodzie jego odbicie, lecz było już za późno. Nadeszła Izolda, której nieufność wzbudził fakt, że Tristan nie wybiegł jej naprzeciw. Ona także spostrzegła odbicie Marka w sadzawce i zaczęła przemawiać do Tristana, pytając go, po co ją wezwał, on zaś odpowiedział, że chce znać przyczynę, dla której Marek go nienawidzi i prosić ją o łaskę przebłagania króla. Król Marek wzruszył się i uśmiechnął, a Izolda wróciła do komnaty, gdzie opowiedziała o wszystkim Brangien.
Na oddalonej leśnej polanie karzeł Frocyn wyczytał z gwiazd, że król grozi mu śmiercią i uciekł do ziemi walijskiej.

Rozdział 7

Karzeł Frocyn

Król Marek pojednał się z Tristanem i zezwolił na jego powrót do zamku. Przebaczył także oszczercom. Jego dobroć podsyciła jeszcze nienawiść baronów. Ponownie oświadczyli królowi, że Tristan kocha z wzajemnością królową i zażądali jego wypędzenia, grożąc opuszczeniem dworu przez nich i innych dworzan. Król, nie chcąc tracić wiernych lenników, zgodził się na ponowne wezwanie karła Frocyna, który kazał wysłać Tristana z pismem do króla Artura. Jeśli rzeczywiście kocha Izoldę, przed wyjazdem zechce się z nią zobaczyć.
Frocyn rozsypał między łóżkiem Tristana a królową drobno zmieloną mąkę, jednak, gdy to robił, Tristan nie spał i podejrzał go. Przeskoczył zatem z łóżka na łóżko, lecz nie zauważył, że otworzyła się rana w jego nodze i na łóżko skapnęła krew. Gdy kochankowie usłyszeli, że król, karzeł i czterech baronów zbliżają się do komnaty, Tristan przeskoczył z powrotem na swoje łóżko, lecz krew z jego nogi kapnęła na mąkę. W ten sposób Tristan został schwytany. Związano go i królową, aby nazajutrz ich zgładzić.

Rozdział 8

Skok z kaplicy

Gdy mieszczanie i lud usłyszeli nowinę, podnieśli lament. Król jednak był nieubłagany. Kazał wznieść stos dla kochanków, rozniecić ogień i przyprowadzić najpierw Tristana. Prowadzony na śmierć Tristan poprosił strażników, aby pozwolili mu się pomodlić ostatni raz w przydrożnej kaplicy, wzniesionej nad przepaścią. Gdy pozwolono mu wejść, wyskoczył przez okno, chcąc zginąć, zanim zostanie spalony na stosie. Bóg jednak ulitował się nad nim, wiatr wzdął jego szaty i złagodził upadek. Tristan umknął, a w obawie przed gniewem króla opuścił miasto także Gorwenal. Pewien biedak, który widział skok Tristana, powiadomił o tym królową. Gdy wieść o ucieczce Tristana dotarła do króla, kazał przyprowadzić Izoldę. Na jej widok wierny dworzanin, Dynas, zaczął błagać o łaskę dla królowej. Gdy król odmówił, wyrzekł się jego służby. Zgromadzony wokół lud zaczął wznosić okrzyki, przeklinając króla i zdrajców. Tylko stu poczwarnych trędowatych cisnęło się wokół stosu. Najohydniejszy z nich, Iwon, podsunął Markowi myśl, aby ukarać Izoldę okrutniej – życiem w nieustającej hańbie, poprzez wydanie jej trędowatym. Król przystał na tę propozycję i trędowaci uprowadzili Izoldę za miasto. Tam ujrzeli ich Tristan i Gorwenal. Pobili Iwona i jego bandę i umknęli do lasu moreńskiego. Nazajutrz upolowali sarnę i wybudowali szałas, w którym rozpoczęli nowe życie.

Rozdział 9

Las moreński

Pewnego razu, wędrując po puszczy, Tristan i Izolda trafili do pustelni brata Ogryna. Ten powiadomił Tristana, że król Marek ogłosił zapłatę stu sztuk złota temu, kto go pochwyci. Brat Ogryn doradził mu, by kajał się i czynił pokutę, aby Bóg odpuścił mu grzechy. Izolda płakała w udręce, a Tristan wyjaśnił pustelnikowi, że miłość, która ich łączy, nie pochodzi z ich występku. Po tym zdarzeniu wrócili do szałasu. Tymczasem na dworze baronowie namówili króla, aby spuścił ze smyczy psa Tristana, Łapaja. Łapaj pobiegł natychmiast tropem swego pana, lecz gdy doprowadził ich do lasu, zawrócili w obawie przed zbłądzeniem. Pies pobiegł dalej i odnalazł Tristana, który przestraszył się, że szczekanie psa ich zdradzi, lecz Izolda doradziła mu, aby nauczył go tropić ślady bez szczekania i tak też zrobił. Minęło lato, nadeszła zima i kolejna wiosna. Pewnego razu jeden ze zdrajców, Gwenelon, zapuścił się z polowaniem w okolice moreńskiego boru. Tam dostrzegł go Gorwenal, zaczaił się pod drzewem, zabił i powrócił do Tristana i Izoldy z jego uciętą głową. Od tej pory nikt nie odważył się zapuszczać do dzikiego lasu, bowiem ze znalezionego bez głowy kadłuba myśliwi wywnioskowali, że Tristan ich ściga. Pewnego letniego dnia Tristan, zmęczony polowaniem, położył się obok Izoldy, a dla bezpieczeństwa położył między nimi nagi miecz i tak oboje zasnęli. W tym czasie znalazł ich leśniczy i uciekł, lękając się straszliwego przebudzenia Tristana. Dotarł do Tyntagielu i doniósł o wszystkim królowi, który niezwłocznie udał się do lasu, aby zabić kochanków, którzy go zhańbili. Ujrzawszy jednak ich śpiących, przedzielonych nagim mieczem, doszedł do wniosku, że jest to oznaka zachowanej przez nich czystości. Włożył Izoldzie na dłonie rękawiczki obszyte gronostajem, które sama przywiozła mu z Irlandii, wsunął na jej palec pierścień, który od niej dostał, a na miejsce rozdzielającego ich miecza położył swój. Gdy Tristan i Izolda obudzili się, widząc, że król ich odnalazł, uciekli wraz z Gorwenalem do ziemi walijskiej w obawie, że Marek powróci z posiłkami i każe ich spalić na stosie.

Rozdział 10

Pustelnik Ogryn

Po trzech dniach Tristan, polując na jelenia, doszedł do wniosku, że Marek oszczędził ich z litości. Zatęsknił za wujem, a wobec Izoldy zaczął mieć wyrzuty sumienia, gdyż była królową, a przy nim żyła w lesie jak niewolnica, w szałasie. Izolda w tym czasie myślała, że Tristan powinien żyć w pałacu, w otoczeniu setki giermków i szukać rycerskich przygód, tymczasem dla niej żyje na wygnaniu. Po powrocie Tristana z lasu, wraz z Gorwenalem udali się do pustelnika Ogryna i poprosili go o pomoc w uzyskaniu pojednania z królem. Ogryn napisał pismo do Marka, a Tristan udał się w nocy do Tyntagielu. Z narażeniem życia zbliżył się do okna komnaty, obudził króla, zostawił mu pismo na kracie okna i umknął, choć Marek chciał go zatrzymać.

Rozdział 11

Szalony bród

Król Marek przeczytał pismo i zwołał na naradę najzamożniejszych baronów, którzy orzekli, że to szaleńcy oczernili przed nim królową i powinien ją z powrotem przyjąć do siebie, a Tristanowi pozwolić oddalić się i służyć królowi Gawii albo królowi Fryzji. Około północy Tristan odebrał odpowiedź powieszoną na ramieniu Czerwonego Krzyża, tak, jak umówił się z Markiem. Izolda poprosiła go, aby zostawił jej swojego psa, Łapaja, a w zamian ofiarowała mu pierścień z zielonego jaspisu. Ogryn udał się do miasta Mont i kupił dla królowej piękne odzienie, aby zamieniła na nie swoje wystrzępione łachmany. Tymczasem król ogłosił w Kornwalii, że za trzy dni przy Szalonym Brodzie pojedna się z królową. Wszyscy udali się tam tłumnie. Tristan odwiózł Izoldę na miejsce, dla bezpieczeństwa przebrany w łachmany. Żegnając się z nim, Izolda przykazała mu, aby zaczekał kilka dni u leśnika Orri, aby upewnić się, czy nikt się nad nią nie znęca. Tristan oddał Markowi królową i poprosił, aby pozwolono mu dowieść swojej niewinności w bitwie, ale nikt nie podjął wyzwania. Król, za namową zdrajców, kazał Tristanowi natychmiast się oddalić. Tristan odjechał, a Marek, aby uczcić ten dzień, wyzwolił stu niewolników oraz pasował na rycerzy dwudziestu giermków.

Rozdział 12

Sąd przez rozpalone żelazo

Zdrajcy poczuli się bezpieczni i zaczęli namawiać króla, aby Izolda oczyściła się z zarzutów przez próbę rozpalonego żelaza. Marek rozgniewał się i wyrzucił ich ze służby. Opowiedział o zajściu Izoldzie, a ona nakazała przywrócić zdrajców do służby i postanowiła dobrowolnie poddać się próbie. Zażądała, aby wezwał na świadków króla Artura z jego rycerzami, którzy mają przybyć do Białej Równi, na brzeg rzeki dzielącej ich królestwa. Marek wysłał posłów do króla Artura, a w tym czasie Izolda wysłała potajemnie giermka Perynisa do Tristana z wiadomością, aby stawił się na sąd dobrze przebrany. Gdy Perynis wracał do Tyntagielu, spotkał leśnika, który wydał kochanków królowi i zabił go.
W oznaczonym dniu król, królowa i baronowie oraz król Artur ze swoim rycerstwem stanęli nad rzeką. Izolda przypłynęła barką i lękała się wyjść, aby nie zmoczyć szat. Wówczas jeden z rycerzy skinął na siedzącego nieopodal nędznego pielgrzyma i kazał mu przenieść królową. Pielgrzymem tym był Tristan. Królowa przysięgła na relikwie świętych, że żaden mężczyzna oprócz króla Marka oraz ubogiego pielgrzyma, który przeniósł ją przez rzekę, nie trzymał jej nigdy w ramionach. Następnie zanurzyła gołe ręce w ognisku, chwyciła sztabę rozżarzonego żelaza, przeszła z nim dziesięć kroków i odrzuciwszy je, rozkrzyżowała ramiona z otwartymi dłońmi, na których nie było śladu poparzenia.

Rozdział 13

Głos słowika

Tristan, powróciwszy do chaty leśnika Orri, pożegnał się z nim i udał się z Gorwenalem do ziemi walijskiej. Gdy przejeżdżali obok sadu, w którym spotykał się z Izoldą pod wielką sosną, przeskoczył ogrodzenie i pod oknem komnaty, w której spali król i królowa, zaczął naśladować śpiew słowika. Izolda rozpoznała go i nie zważając na niebezpieczeństwo śmierci, wyszła do Tristana. Ich miłość rozkwitła na nowo i Tristan zawrócił do leśnika Orri. Gdy król wyjechał, spotykał się z królową nawet w biały dzień. Zauważył to pewien sługa i doniósł o tym trzem zdrajcom. Baronowie zastawili pułapkę na Tristana, który zauważył Gondoina, a potem Denoalena, któremu odciął mieczem głowę. Zaczajony pod oknem komnaty Gondoin ujrzał Tristana i Izoldę. Izolda, dojrzawszy cień głowy Gondoina na kotarze, kazała Tristanowi napiąć łuk, aby sprawdzić, czy łatwo się napina. Izolda włożyła strzałę, Tristan spostrzegł cień Gondoina i przeszył z łuku jego czaszkę. Kochankowie, świadomi, że pozostały przy życiu Andret zna schronienie Tristana, postanowili się rozstać.

Rozdział 14

Dzwonek cudowny

Tristan schronił się w Galii, na ziemi szlachetnego diuka Żylenia. Nic jednak nie mogło ukoić jego męki. Widząc to, młody książę nakazał przynieść do swej komnaty zaczarowanego pieska Milusia. Jego sierść lśniła niezliczonymi kolorami i nosił na szyi dzwoneczek o dźwięku tak cudownym, że koił wszelkie smutki i sprowadzał zapomnienie. Tristan rozweselił się, a później zapragnął podarować Milusia Izoldzie. Wiedział jednak, że książę kocha Milusia nad wszystko i nie odda go za nic. Zdobył się więc na podstęp i zapytał księcia, co dałby temu, kto oswobodziłby jego ziemię od olbrzyma Urgana Włochatego, ściągającego olbrzymie haracze. Książę odparł, że pozwoliłby mu wybrać sobie spośród jego bogactw to, co zechce. Tristan udał się do Urgana Włochatego i znalazł go w jego legowisku. Walczyli długo i zaciekle, aż Tristan zabił olbrzyma i uciąwszy mu pięść, przyniósł ją księciu. W nagrodę zażądał Milusia. Książę zasmucił się i zaproponował mu swą siostrę i połowę królestwa, Tristan jednak nie ustąpił. Powierzył pieska roztropnemu rybałtowi, a on zaniósł go Izoldzie, która powiedziała Markowi, iż podarunek ten pochodzi od jej matki. Gdy jednak spostrzegła, że Miluś czarodziejskim sposobem ją rozwesela, pomyślała, że niegodne jest cieszyć się, gdy Tristan pozostaje nieszczęśliwy. Wyrzuciła więc magiczny dzwoneczek do morza.

Rozdział 15

Izolda o białych dłoniach

Nieszczęśliwy Tristan nie mógł długo usiedzieć w jednym miejscu. Udał się do rodzinnej ziemi lońskiej, gdzie przyjął go Rohałt Dzierżący Słowo, później do Fryzji, Gawii, Alemanii i Hiszpanii. Przez dwa lata nie dotarła do niego żadna wiadomość z Kornwalii i doszedł do wniosku, że Izolda już go zapomniała.
Pewnego razu znalazł się z Gorwenalem w pustej ziemi Bretanii i po trzech dniach natknęli się na pustelnika, który wyjaśnił im, że władcą tych ziem jest diuk Hoel, a spustoszył ją hrabia Ryjol z Nantes. Chciał bowiem pojąć za żonę córkę diuka Hoela, a ten nie chciał jej oddać wasalowi. Ostatni zamek, Karheń, opiera się jeszcze, a syn diuka Hoela, Kaherdyn, jest najśmielszym z rycerzy. Na drugi dzień Tristan udał się do Karhenia i ofiarował swoje usługi diukowi Hoelowi i jego synowi, Kaherdynowi. Przyjęli go z czcią i przedstawili królowej oraz jej córce, Izoldzie o Białych Dłoniach. Nazajutrz Tristan z Kaherdynem i dwunastoma rycerzami z zasadzki uprowadzili tabor Ryjola i przez kolejne dni nękali wroga, nigdy nie wracając bez łupu. Walcząc razem, Tristan i Kaherdyn zaprzysięgli sobie miłość i braterstwo. Pewnego dnia Ryjol zaczął szturmować zamek i wywiązała się krwawa bitwa, w której Kaherdyn zabił brata hrabiego Ryjola, a Tristan stoczył pojedynek z samym hrabią i ranił go w głowę. Ryjol błagał o łaskę, więc Tristan wziął go do niewoli. Diuk Hoel odpłacił Tristanowi jego dzielność, dając mu Izoldę o Białych Dłoniach za żonę. Tristan zaślubił ją, lecz już w noc wesela, rozbierając się, upuścił na ziemię pierścień z zielonego jaspisu i w jego sercu odżyła miłość do Izoldy Jasnowłosej. Zdjęła go też litość dla świeżo poślubionej żony. Okłamał ją, iż zabijając niegdyś smoka, ślubował Matce Bożej, że poślubiwszy kobietę, przez cały rok jej nie dotknie.

Rozdział 16

Kaherdyn

Pewnego razu Tristan z diukiem Hoelem, Izoldą o Białych Dłoniach i Kaherdynem wyruszyli na polowanie i tam Izolda wyznała bratu prawdę o swoim małżeństwie z Tristanem. Po powrocie Kaherdyn rozmówił się z Tristanem, a on wyznał mu całą prawdę o swoim życiu. Kaherdyn poczuł litość dla niego. Tymczasem w Tyntagielu bogaty hrabia Kariado, który ofiarowywał swą służbę Izoldzie Jasnowłosej, zastał ją kiedyś nucącą smutną i tęskną pieśń miłości. Przyniósł jej wieść o zaślubinach Tristana, co usłyszawszy, wpadła w rozpacz.
W Bretanii Kaherdyn zaproponował Tristanowi, aby udali się do Tyntagielu, gdzie przekonają się, czy Izolda Jasnowłosa wciąż dochowuje mu wiary. Przebrawszy się za pielgrzymów, udali się z Gorwenalem do Kornwalii. W pobliżu zamku lidańskiego napotkali Dynasa z Lidanu, który powitał ich z radością. Oznajmił, że królowa usycha i płacze za Tristanem, lecz nie powinien on wracać i narażać obojga ponownie na śmierć. Zgodził się ukryć ich w Lidanie i sprawić, aby Tristan ujrzał Izoldę jeszcze jeden raz. Tristan powierzył kasztelanowi pierścień z zielonego jaspisu i poselstwo, które miał zanieść królowej.

Rozdział 17

Dynas z Lidanu

W Tyntagielu Dynas okazał Izoldzie dłoń z pierścieniem i opowiedział jej, z czym przychodzi. Trzy dni później Marek z całym dworem wyruszył na polowanie do Białej Równi. Tam, ukryci w lesie, Tristan z przyjaciółmi ujrzeli cały orszak, a w nim Izoldę. W tym momencie rozległ się śpiew skowronka. Królowa Izolda zrozumiała, że to Tristan i zwróciła się do ptaszków, mówiąc, że wieczorem zatrzyma się w zamku Świętego Łubina. Tymczasem rycerz imieniem Bleheri rozpoznał z daleka Gorwenala pilnującego koni i zawołał go, lecz przyjaciele umknęli. Doniósł o tym swojej pani, a Izolda zapłakała gorzko, sądząc, że Tristan zdradził ją i nic już dla niego nie znaczy, skoro nie zatrzymał się przyzywany przez Bleheriego jej imieniem. Posłała Perynisa, aby odnalazł Tristana na drodze do zamku Świętego Łubina i przekazał mu, że go nie pozdrawia i żeby nie ważył się zbliżać do niej. Tristan wyjaśnił Perynisowi, co zaszło, lecz Izolda mu nie uwierzyła i wygnała Perynisa. Tristan nie doczekał się go, więc przebrał się za trędowatego i w okolicy zamku Świętego Łubina zaczął żebrać. W końcu poprosił o łaskę przechodzącą królową, która rozpoznała go i kazała przepędzić. Gdy usłyszał jej szyderczy śmiech, odszedł, a ona weszła do kościoła, gdzie upadła na ziemię z rozkrzyżowanymi ramionami. Jeszcze tego samego dnia zrozpaczony Tristan powrócił do Bretanii, a Izolda, dowiedziawszy się od Dynasa o jego żałobie, gorzko pożałowała swojego postępku. Od tego dnia, aby ukarać samą siebie, przywdziała włosiennicę i nosiła ją przez cały czas na ciele.

Rozdział 18

Szaleństwo Tristana

Tristan długo usychał z dala od Izoldy, aż doszedł do wniosku, że chce ją ujrzeć, nawet za cenę obicia przez służbę i strażników. Z dala od niej czuł bowiem, że niebawem umrze. Nie uprzedziwszy nikogo, wyruszył pieszo z Karhenia, aż dotarł na brzeg morza i napotkał statek kupiecki, odpływający do Tyntagielu. Po sześciu dniach żeglugi dopłynął do Kornwalii i postanowił wedrzeć się do zamku nawet za cenę śmierci. Zamienił się odzieniem z przechodzący rybakiem, wystrzygł włosy przy głowie na kształt krzyża i pociągnął twarz magicznym płynem, który go odmienił. Odźwierny wziął go za szaleńca i wpuścił do ogrodu, a służba naigrawała się z niego. Przywlekli go do króla Marka i Izoldy, którzy go nie rozpoznali. Tristan zaczął aluzyjnie opowiadać o faktach z jego życia, lecz król wciąż brał go za szaleńca, Izolda zaś zrozumiała słowa o magicznym napoju, który wypili na morzu i zasłoniła twarz. Król, ubawiwszy się szaleńcem, pojechał na łowy, a królowa skryła się w komnacie i opowiedziała o tajemniczym szaleńcu wiernej Brangien, która udała się do niego, aby wybadać, kim jest. Ona także uznała go za szalbierza. Wówczas Tristan pobiegł za nią, wdarł się do komnaty, a widząc, że Izolda cofa się przed nim, obwinił ją o zdradę. Zażądał, aby Brangien przyprowadziła jego psa, a Łapaj, usłyszawszy głos pana, rzucił się do niego z radością i zaczął lizać jego nogi. Tristan pokazał Izoldzie jeszcze pierścień z zielonego jaspisu i wówczas go rozpoznała i padła zemdlona w jego ramiona. Słudzy umieścili Tristana dla zabawy pod schodami zamku, a on znosił to cierpliwie, aby móc wymykać się nocami do komnaty królowej. Po kilku dniach wyśledziły ich służące i doniosły o tym Andretowi, który postawił pod komnatami niewiast dobrze uzbrojonych szpiegów. Tristan rozgonił ich maczugą, ale oznajmił Izoldzie, że niedługo zostaną odkryci, dlatego czas mu uciekać, a z daleka od niej na pewno umrze.

Rozdział 19

Śmierć

Wróciwszy do Bretanii, Tristan wraz z Kaherdynem wdał się w bitwę z baronem Bedalisem. Zabił go i jego sześciu braci, ale otrzymał cios zatrutą lancą. Żaden z lekarzy nie umiał go wyleczyć. Czując, że śmierć jest blisko, Tristan zapragnął ujrzeć po raz ostatni Izoldę Jasnowłosą. Wezwał do siebie Kaherdyna i błagał go potajemnie o poselstwo. Kaherdyn obiecał spełnić jego życzenie. Tristan kazał mu, aby przedostał się do Tyntagielu jako kupiec i okazać Izoldzie pierścień z zielonego jaspisu. Jeśli przywiezie królową Izoldę, niech rozwinie biały żagiel. Jeśli nie zdoła tego uczynić, niech wraca pod czarnym. Usłyszała to podsłuchująca za ścianą Izolda o Białych Dłoniach i wpadła w straszliwy gniew. Kochała Tristana, dlatego, poznawszy, że kocha inną, poprzysięgła zemstę. Ukrywając gniew, pielęgnowała Tristana czule.
Kaherdyn dotarł do królowej Izoldy i opowiedział jej o stanie, w jakim znajduje się Tristan. Natychmiast udała, że chce polować z sokołem. Wybrał się z nią diuk Andret, który ciągle ją szpiegował. Gdy sokół poszybował za bażantem, Izolda dojrzała go na maszcie kupieckiego statku. Zbliżyli się do niego, a Kaherdyn zaprosił ich, aby obejrzeli towary. Gdy diuk Andret wchodził na statek, Kaherdyn zepchnął go wiosłem do wody i utopił ostatniego ze zdrajców. Podniesiono kotwicę i statek pomknął do Bretanii. Umierającego Tristana trzymała przy życiu jeszcze tylko nadzieja ujrzenia Izoldy. Po pięciu dniach podróży Kaherdyn rozpiął na maszcie biały żagiel, lecz gdy statek pojawił się na horyzoncie, Izolda o Białych Dłoniach dokonała swej zemsty. Oznajmiła Tristanowi, że Kaherdyn powraca statkiem, na którym rozpięty jest czarny żagiel. Zrozpaczony Tristan trzykrotnie wypowiedział imię Izoldy i skonał. Gdy statek przybił do brzegu, Kaherdyn i Izolda zastali żałobę, a nad ciałem Tristana Izoldę o Białych Dłoniach, oszalałą z powodu nieszczęścia, które spowodowała. Izolda Jasnowłosa odsunęła ją, położyła się obok Tristana, ucałowała go i tak umarła przy nim z żalu.
Gdy król Marek dowiedział się o śmierci kochanków, przybył do Bretanii i zabrał ze sobą ciała ukochanych osób do Tyntagielu. Tam pochował Tristana i Izoldę nieopodal kaplicy, w dwóch oddzielnych grobach. W nocy z grobu Tristana wyrósł bujny krzew głogu i zanurzył się w grobie Izoldy. Gdy głóg obcinano, za każdym razem odrastał w nocy. Doniesiono o tym cudzie królowi Markowi, który odtąd zabronił ucinać krzew.

piątek, 24 maja 2019

68. Wiersze wyróżnione


Dziś część druga duchowej strawy dla wierszożerców. Tym razem są to wiersze, które w Konkursie Poetyckim „Na Początku Było Słowo” zdobyli wyróżnienia.

Weronika Hyjek z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Wadowicach Górnych

Co wtedy

Kiedy już słońce pęknie na pół
i będzie udawało Ziemię
a kiedy Księżyc szepnie Ci,
że nie daje sobie rady
z życiem
Co wtedy mam zrobić?

Kiedy Ziemia stanie się wielkim Oceanem
i będzie wysychać co dzień do dna
kwiaty ze wstydem zanucą
że już nie pachną
Co wtedy mam zrobić?

Kiedy Góry zrzucą z siebie swój płaszcz
i zawstydzą się nagością
a ptaki umrą z nadmiaru prawdy
o ludzkim świecie
śmiertelnych
i będzie mi tak, jak jeszcze nigdy nie było
i poczuję coś, co nie jest uczuciem
Co wtedy mam zrobić?

Już wiem...
Obudźcie mnie...

Karol Janiga z I LO w Jarosławiu

Geneza

Na początku było Słowo
I choć samo nie miało początku ni końca,
To początkiem, końcem i przestrogą
Stało się dla gwiazd, planet i dla Słońca.

Później wokół zaistniał chaos,
Mrok nieprzenikniony jak cienie,
Z czasów gdy upadłe anioły
Zrzucone zostały na Ziemię.

Więc istniejąc wzajem – się spierało
O kolej wszystkich rzeczy,
Raz na prowadzeniu był chaos,
Razem innym – Słowem ktoś to zniweczył.

Duet przeciwieństw stawia pytania nowe;
Trudno zrozumieć tajemnicę ich istnienia wzajemną.
Czy chaos mógł powstać igrając ze Słowem?
Skoro istnieje światło, to czemu istnieje ciemność?

Tak oto odwieczna walka do dzisiaj się toczy,
Mrok z blaskiem wciąż na nowo się przeplata,
A ty, któremu z nich spojrzysz w oczy?
A ty, po której staniesz stronie świata?

Alicja Mierzejewska z Gimnazjum Sióstr Prezentek w Rzeszowie

do herbaty kilka słów

Nie mówiłam Ci.
Po co te nerwy, kochanie.
Usiądź i porozmawiamy.
Zaparzę herbaty,
opowiem Ci,
jak źle dziś rano się czułam,
a większość nocy
tęskniłam za ciepłem
Twoich warg.
Nie chcę wspominać łez,
po prostu pozwól mi Cię dotknąć.
Zostańmy razem
całą wieczność.
Tak tu miło.

Jeszcze nie wystygła herbata
więc czemu wychodzisz?

Bogusława Nizioł z Zespołu Szkół nr 2 w Rzeszowie

Kiedyś to było

Kiedyś to było
przy robocie ,,Szczęść Boże!”
Teraz
,,Dzień dobry” jak się przemoże

Kiedyś to było
Bochen chleba niczym zbawienie
Teraz
Na gluten mają uczulenie

Kiedyś to było
Mleko od kozy
Teraz
Nie tolerują laktozy

Kiedyś to było
Pała, zimna woda
Teraz
Policja i droga sądowa

Kiedyś to było
Janusz, Grażynka
Teraz
Brajanek wołają synka

Kiedyś to było
Co śmieszne He He
Teraz
Na śmieszne mówią XD

Kiedyś to było
Dużo żołnierzy
Teraz
Raperzy i youtuberzy

Kiedyś to było
Przyjaźnie i chęci
Teraz
Telefonami wszyscy zajęci

Kiedyś to było
Sąsiad pomaga
Teraz
Sąsiad przeklina sąsiada

Kiedyś to było
Matura to bzdura
Teraz
Bez tego przyszłość jest bura.

Czasy szybko się zmieniają
Ludzie nowości ciągle szukają
Człowiek z postępem raczej nie czeka
Kiedy mu życie przez palce ucieka
Różnią od siebie się pokolenia
Inny priorytet i sposób myślenia
Nawet jak będziesz jadł dużo migdałów
Starość każdego dogoni pomału
Będziesz patrzył co młodzież wyprawia
Jak ciebie w tyle z techniką zostawia
Wtedy wspomnisz jak wcześniej się żyło
No i pomyślisz… KIEDYŚ TO BYŁO.

Natalia Olszewska z Zespołu Szkół nr 2 w Rzeszowie

***

jestem tonącym okrętem
zagubionym na wzburzonym
morzu odmętów niepewności
obijam się o fale jak głupiec
tracę kolejne oddechy kiedy
moje płuca zalewa słony smak
nieufności dla dnia kolejnego

tonę w tej wichurze
jednym okiem patrzę na
ciemne niebo krzyczące
ratuj mnie ratuj człowieku!
gwiazdy płaczą nad moim losem
chciałbym je pocieszyć
dać trochę ciepła i blasku
oddam im wszystko
byleby były szczęśliwe
i nie opuszczały nieba
spadając w toń morską
gasnąć

znalazłem pod łóżkiem
dwie butelki gorzkiej wódki
upiłem się nieświadomością
przepłukałem organizm ogniem
palącym oddech
zapomniałem na chwilę

nabrałem odwagi
rzuciłem się w morze
a teraz unoszę się na
wzburzonych falach
ostatkiem sił patrzę
na niebo pełne gwiazd
nie chcę żeby kiedykolwiek
poszły w moje ślady
spadły z nieba w morze
zgasły

Kończą mi się oddechy...

Anita Ryś z Zespołu Szkół nr 2 w Rzeszowie

O Rachunkowości!

Jesteś dla mnie sznurem do powieszenia
Tabletką, którą przedawkuję
Próżnią, gdzie nie ma czym oddychać
Pistoletem przy głowie z naciśniętym spustem
Światłem czerwonym, na którym przechodzę
Łyżeczką w herbacie, która wybija oczy
Wypastowaną podłogą, po której się ślizgam
Rozwiązaną sznurówką, o którą się potykam
Tak bardzo Cię nie rozumiem
Tak bardzo mnie zabijasz

Urszula Szczepanek z Zespołu Szkół nr 2 w Rzeszowie

Pasożyt


Pożerasz mnie od środka
Powoli, starannie, małymi kęskami
Zabierasz radość, przyjaciół, rodzinę
Pozwalasz mi myśleć, że wygrałam
po to by z potrojoną siłą wrócić
wybijasz we mnie swoje szpony
Cieszy Cię mój ból i cierpienie
Dlaczego mnie nie zabijesz?
Już wiem
Beze mnie nie mogłabyś istnieć